Chociaż co roku większość ludzi spędza lato na plaży, opalając się niewiele z nich zdaje sobie sprawę jak bardzo szkodliwe może to być dla każdego z nas. Na podstawie badań naukowych oraz obserwacji klinicznych przeprowadzonych przez ekspertów z całego świata, zostało oficjalnie udowodnione, iż nadmierna ekspozycja ciała na promienie słoneczne może powodować nie tylko przedwczesne starzenie się skóry, ale również wzrost ilości zachorowań na jej nowotwory. W związku z tym, każda rozsądna osoba powinna ograniczyć czas kontaktu swojej odsłoniętej skóry ze słońcem. Niestety jednak wiele osób, w tym spory odsetek kobiet, nie wyobraża sobie życia czy też wakacji bez słonecznej opalenizny. I tu z pomocą mogą nam wyjść tak zwane aktywatory opalania, czyli kosmetyki, które zawierają w swoim składzie związki chemiczne, takie same jak te, z których powstaje melanina. Dzięki temu możemy skrócić czas przebywania na słońcu czy też w solarium nawet od trzech do pięciu razy. Co za tym idzie skracamy wtedy również ilość pochłaniania przez naszą skórę szkodliwych promieni UVA i UVB. Warto jest zwrócić uwagę, żeby kosmetyki te posiadały w swoim składzie pochodne Tyrozyny i L-Dopa. Innym w miarę bezpiecznym sposobem na opaleniznę jest stosowanie tak zwanych samoopalaczy. Podstawową aktywną substancją, która powoduje zabarwianie skóry jest dwuhydroksyaceton, jednakże od lat, dla wzmocnienia tego efektu dodaje się również naturalne substancje barwiące, takie jak na przykład lawson lub juglon, czyli wyciągi z henny i ekstraktu orzecha włoskiego. Należy jednak wspomnieć również o wadach takiego rozwiązania. Preparaty te mimo swojej skuteczności odstraszają klientów od zakupu poprzez fakt, że brudzą one ubrania oraz nie do końca przyjemnie pachną. Z czasem zostało to w miarę zneutralizowane. Warto jednak pamiętać o tym, że przy stosowaniu takich samoopalaczy konieczne jest dodatkowe chronienie naszej skóry przed promieniami UVA i UVB, najlepiej w postaci tak zwanych filtrów „anty”. Nie wolno zapominać również o tym, że przez pierwsze dni zazwyczaj powinniśmy się opalać krótko, z każdym dniem stopniowo wydłużając sobie okres przebywania na słońcu. Im więcej kremu tym lepiej, dobra ochrona nie zaszkodzi, a nawet pomoże naszej skórze. Zaleca się także, by nie przebywać na pełnym słońcu w godzinach od 11 do 15. W tym czasie warto jest uzupełniać ubytki wody w organizmie pijać duże ilości wody oraz chłodnych napojów. Należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, że ryzyko oparzenia słonecznego jest zdecydowanie największe w czerwcu oraz lipcu, a piasek, woda, czy też śnieg zwiększają intensywność promieni słonecznych. Również przebywanie w wodzie nie jest w stanie ochronić nas przed nas przed szkodliwymi oparzeniami, gdyż promienie ultrafioletowe potrafią przeniknąć nawet do kilkunastu metrów w głąb zbiorników wodnych. Również prawdą jest, że im wyżej przebywamy nad poziomem morza, tym więcej promieni UV dociera do naszej skóry. Nieprawdą jest więc opinia, że w górach nie można ulec poparzeniu słońcem.