lip
12

29Chociaż co roku większość ludzi spędza lato na plaży, opalając się niewiele z nich zdaje sobie sprawę jak bardzo szkodliwe może to być dla każdego z nas. Na podstawie badań naukowych oraz obserwacji klinicznych przeprowadzonych przez ekspertów z całego świata, zostało oficjalnie udowodnione, iż nadmierna ekspozycja ciała na promienie słoneczne może powodować nie tylko przedwczesne starzenie się skóry, ale również wzrost ilości zachorowań na jej nowotwory. W związku z tym, każda rozsądna osoba powinna ograniczyć czas kontaktu swojej odsłoniętej skóry ze słońcem. Niestety jednak wiele osób, w tym spory odsetek kobiet, nie wyobraża sobie życia czy też wakacji bez słonecznej opalenizny. I tu z pomocą mogą nam wyjść tak zwane aktywatory opalania, czyli kosmetyki, które zawierają w swoim składzie związki chemiczne, takie same jak te, z których powstaje melanina. Dzięki temu możemy skrócić czas przebywania na słońcu czy też w solarium nawet od trzech do pięciu razy. Co za tym idzie skracamy wtedy również ilość pochłaniania przez naszą skórę szkodliwych promieni UVA i UVB. Warto jest zwrócić uwagę, żeby kosmetyki te posiadały w swoim składzie pochodne Tyrozyny i L-Dopa. Innym w miarę bezpiecznym sposobem na opaleniznę jest stosowanie tak zwanych samoopalaczy. Podstawową aktywną substancją, która powoduje zabarwianie skóry jest dwuhydroksyaceton, jednakże od lat, dla wzmocnienia tego efektu dodaje się również naturalne substancje barwiące, takie jak na przykład lawson lub juglon, czyli wyciągi z henny i ekstraktu orzecha włoskiego. Należy jednak wspomnieć również o wadach takiego rozwiązania. Preparaty te mimo swojej skuteczności odstraszają klientów od zakupu poprzez fakt, że brudzą one ubrania oraz nie do końca przyjemnie pachną. Z czasem zostało to w miarę zneutralizowane. Warto jednak pamiętać o tym, że przy stosowaniu takich samoopalaczy konieczne jest dodatkowe chronienie naszej skóry przed promieniami UVA i UVB, najlepiej w postaci tak zwanych filtrów „anty”. Nie wolno zapominać również o tym, że przez pierwsze dni zazwyczaj powinniśmy się opalać krótko, z każdym dniem stopniowo wydłużając sobie okres przebywania na słońcu. Im więcej kremu tym lepiej, dobra ochrona nie zaszkodzi, a nawet pomoże naszej skórze. Zaleca się także, by nie przebywać na pełnym słońcu w godzinach od 11 do 15. W tym czasie warto jest uzupełniać ubytki wody w organizmie pijać duże ilości wody oraz chłodnych napojów. Należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, że ryzyko oparzenia słonecznego jest zdecydowanie największe w czerwcu oraz lipcu, a piasek, woda, czy też śnieg zwiększają intensywność promieni słonecznych. Również przebywanie w wodzie nie jest w stanie ochronić nas przed nas przed szkodliwymi oparzeniami, gdyż promienie ultrafioletowe potrafią przeniknąć nawet do kilkunastu metrów w głąb zbiorników wodnych. Również prawdą jest, że im wyżej przebywamy nad poziomem morza, tym więcej promieni UV dociera do naszej skóry. Nieprawdą jest więc opinia, że w górach nie można ulec poparzeniu słońcem.

maj
28

23„Chcę być piękna/-y!” z pewnością myśli i marzy wiele osób, bez względu na wiek, pozycję społeczną, płeć czy też wagę. Niestety, w dążeniu do takiego celu niektóre osoby potrafią się zgubić. Nie mam tu na myśli zaprzestanie upiększania czy też odchudzania. Wręcz przeciwnie. Zbyt dużą „wytrwałość” w dążeniu do celu. Stąd niejednokrotnie słyszy się o niejedzących wręcz osobach. Należy sobie zdać sprawę, że zarówno anoreksja, jak i bulimia to ciężki choroby, z których wyjście jest tak samo trudne jak chociażby rzucenie palenia, jednakże skutki, jakie choroby te za sobą niosą są znacznie bardziej niekorzystne nie tylko dla zdrowia, ale i dla życia. Najczęstszą przyczyną zachorowań na anoreksję i bulimię jest presja otocznia, które od wielu lat promuje ideał szczupłej, a nawet chudej kobiety. Jednak to nie wszystko, do głosu mogą bowiem dojść własne, głęboko skrywane problemy, które trudno jest nam okiełznać. Najbardziej szkodliwym jest w tym przypadku przekonanie, że nie posiadamy kontroli nad własnym życiem, a co za tym idzie niewiele zależy od nas samych. Początki tych chorób wydawać się mogą niepozorne. Nikogo bowiem w obecnych czasach nie dziwi, że młoda dziewczyna się odchudza. Jeśli jednak taka ostra chęć schudnięcia zaczyna wieść prym w codziennym życiu i zaczyna dominować nad innymi działaniami, to może stać się to niepokojącym sygnałem. Anoreksja to nic innego, jak jadłowstręt psychiczny, który charakteryzuje się głównie fałszywą oceną własnego ciała, która prowadzi do głodzenia się. I chociaż problem ten dotyka osób w różnym wieku, najczęściej chorują na nią dziewczęta między dwunastym a dwudziestym pierwszym rokiem życia. Dla porównania, chłopcy zapadają na anoreksję około dziesięć razy rzadziej. Dzieje się tak ponieważ wiek ten obejmuje okres dojrzewania. Niekiedy bywa tak, że młodym kobietom trudno jest przyzwyczaić się do ich nowych, dorosłych kształtów, więc próbują się odchudzać. Zaczynają od ograniczania kalorii, kolejno eliminując potrawy. Cały czas to właśnie jedzenie pozostaje w centrum ich zainteresowania. W celu spalenia każdej, nawet minimalnej ilości przyjętych kalorii dziewczęta te uprawiają katorżnicze ćwiczenia. Ciągle widzą swoją rzekomą nadwagę. Co również ważne, chorzy na anoreksję to nie tylko osoby bardzo chude. Z kolei bulimia to ciągła walka z ciałem i jego potrzebami. Osoby dotknięte tą przypadłością panicznie boją się przytyć. I o ile jedzenie utożsamiają najczęściej ze śmiertelnym wrogiem, to gdy jednak ulegną pokusie i zaczynają jeść, proces ten nie ma opamiętania. Nieważne jest co, ani ile. Takie ataki głodu kończą się najczęściej długą wizytą w toalecie, na wywoływaniu wymiotów. Wbrew pozorom, bulimia nie dotyka jedynie pulchnych obżartuchów, ale często również młode, piękne kobiety czy dziewczęta. Zarówno anoreksja, jak i bulimia są problemami, których niszczącego wpływu nie są w stanie wyrazić ani używane definicje czy reguły. Każdy chory walczy z tym sam i często sam w takiej bitwie zostaje. Leczeniem jest bowiem najczęściej długotrwała terapia, w którą powinna być zaangażowana cała rodzina chorego. Jednakże bez świadomości choroby u anorektyka nie jesteśmy im w stanie wiele pomóc. Przede wszystkim liczy się jednak obecność, zrozumienie i wsparcie.